Skopiuję to, co napisałam na ACP, bo nie chce mi się opisywać tego samego dwa razy:D
No i od czego tutaj do kroćset zacząć? Chyba od tego, co najbardziej się rzucało w oczy - od konwentowej kadry.
Na pierwszy odstrzał poszedł nie kto inny jak Diabeł. Po zażyciu procentów, za każde pytanie skierowane do jego osoby odpowiadał (CYTUJĘ!!); ''Nnnnie mmmmogę Ci pommmmóc. Jestemmmm konnnniemmmmm''. (nie mogę Ci pomóc jestem Porytkonowym orgiem? bwah). Zaraz potem, widywałam co szesnastą osobę z plakietką Organizatora. Mimo, że było ich w pierdu, to działających widziałam jedynie Bąka, Szczecina, Damiana i Adona(YEAH, nauczyłam się!:D). Do sprostowania - tylko oni biegali z wywlonym ozorem, odpowiadając wszystkim na wszystkie pytania i załatwiając wszystkim wszystko, tak po orgowemu. (i tutaj ukłon do biednego Bąka, którego to widziałam najczęściej:<) Dodam jeszcze, że większość konu spędziłam na akredytacji.
Ano właśnie. Po przybyciu na konwent i po przesiedzeniu troszkę z Helperami na ich stanowisku, do uszu doszedł mi załamany wrzask jednego z nich tudzież orgowy: ''DAJCIE BUDYNIOWI HELPERA!!''. Potem było coraz zabawniej. Pominę już fakt, że dowolny helper, który nic nie robił (a podkreślę, że tych było chyba więcej niż samych konwentowiczów...) zapytany ''ej weź...zastąp może jednego z nas, co? Bo my tutaj już chyba 10 godzinę siedzimy'' odpowiadał, że nie ma ochoty/czasu/nie chce mu się czy coś w tym guście. Wynikiem tego był fakt, że na stanowisku siedziały non stop te same osoby - i tutaj ukłon w kierunku nich. Od razu informuję, że nie wszyscy Helperzy nie robili nic - ze sprawozdań innych, dowiadywałam się iż kilku ba, kilkunastu Helpów zajmowało się panelami, zastępowało pijanych orgów czy robiło coś innego, czego teraz przypominać sobie nie będę. Właściwie, to często pomagały nam osoby nawet nie będące helperami a co z tym idzie – nie przygotowane na tłum ludzi wchodzących. Stąd właśnie wzięła się ślamazarna akredytacja. (ale w końcu kiedyś zacząć trzeba, prawda?

)
Tak, podział obowiązków dosłownie ssał ale i tak nie mam za wiele do powiedzenia, zważając na sam fakt, że nigdy nie zwracałam specjalnej uwagi na kadrę na innych konwentach.
Tak samo jak plan – wiele rzeczy się nie odbyło. Na przykład prelekcja anime. Mimo, że nad głowami Helperów wisiała kartka z dupnym napisem ‘’NIE MA PRELEKCJI BO NIE MA RZUTNIKA’’ to co chwilę były nam zadawane pytania na ten temat. Sprawa miała się mniej więcej tak, że osoba odpowiedzialna za rzutnik na anime (a podkreślę, iż w każde miejsce miał być jeden; jeden na konsolówki, jeden na panele, jeden na śmoje-boje i inne herezje) bo bodajże firma sprawująca nad tym pieczę uznała, że sobie na to sra i po prostu nie przyjechała. Ale przyznam, że na ten temat wiem niewiele więc jeżeli się pomylę, proszę nie zjeżdżać z góry na dół tylko poprawić

Ah, kartki, kartki…dochodzę do wniosku, że wielu konwentowiczów – fantasów jak i mangowców ominęła w szkole lekcja czytania. Nad stanowiskiem Helperów wisiało kartek dużo, tych z informacjami ważnymi jak i zwykłymi śmiesznymi tekstami. Wspomniany wyżej rzutnik to nic w porównaniu z ceną wejściówek, prośbami o przygotowanie dowodu osobistego czy ZAMYKANIU DRZWI PRZY WCHODZENIU I WYCHODZENIU. To był największy wał sezonu. No i noszenie ideatów – całonocne zdzieranie gardła ; ‘’A TY GDZIE KURNA MASZ IDENTA?!’’ zdało egzamin. Z dnia na dzień było na szczęście coraz więcej ludzi noszących plastiki. No bo chcąc nie chcąc, nie chce nam się wszystkich dookoła przeszukiwać od kieszeni po zawartość majtek w poszukiwaniu identyfikatora, prawda?
No i gubienie ich…to była masakra. Jeżeli ktoś sobie przypomina brak identyfikatorów (plastików jak i samych kartek na Nicki) i brak rozplanówek konwentowych to takową osobę pozdrawiam całym sercem. Obu artefaktów było ‘’na helperowej bazie’’ w cholerę, jednak bardzo często zostawaliśmy atakowani od tyłu przez kogoś-tam i okradziejowani z tych właśnie rzeczy. Bo to ktoś zgubił identa, bo to ktoś zgubił rozplanówkę…sigh. Zadawałam sobie wtedy pytanie, czy gacie na zmianę też tak gubili…
Teraz trochę o fajniejszych rzeczach. Osobiście byłam na niewielu atrakcjach; u Pilipiuka (<3) na pokazie Kendo (RYCERZYKOWIEEE~~<3), na Larpie ‘’pokój bez klamek’’ prowadzącego przez Mithrandir’a (pozdro wielke 4u!:D), na którym właściwie śmialiśmy się do rozpuku (bracia syjamscy – jeden burzyn jeden albinos z jednym Wackiem, to jest to. A, no i znikający nagle 350 kilogramowy murzyn!:D), na kolejnym Larpie – ‘’Farma’’ na którym to bawiłam się chyba najlepiej. Prowadziło sporo osób, których Nicków nie pamiętam bądź nie znam. Chcę tylko pozdrowić wszystkich graczy, w szczególności osobę grającą ‘’Nicka’’, gościa z opaską na oku i faceta, co pod koniec szukał Impulsa

. Ah, no i Willy’ego Wonkę XDDD. Zajebiście graliście swoimi postaciami! Wielkie graty.
Na samym końcu, byłam na konkursie Narutardowym, na którym to wygrałam 200 000 porów. Na sam koniec co prawda, ale w porytkonowym sklepiku można było wygrzebać trochę tego i tamtego

. Ale wracając do konkursu – było świetnie

. ‘’Co by było, gdyby Kisame mógł oddychać tylko wodą?’’ mnie rozbroiło!:D pozdrawiam właśnie tego gościa, którego Nicka nie mogę sobie przypomnieć. A, no i Styx i jej koleżankę (tutaj problem z Nickiem jak wyżej:P).
Podsumowując, konwent był w porządku (nie mam serca mówić o jakimś konwencie, że ssał. A szczególnie na takim, na którym się dobrze bawiłam). Było to moje pierwsze Helperowanie i nie powiem, spodobało mi się. Poznałam wielu ciekawych ludzi – fantastów, mangowców, hybrydy, sprzątaczki, niesprzątaczki i inne rasy bądź podrasy. Larpy były mocnym plusem, bo odbyły się chyba wszystkie. Na ‘’Farmie’’ było poniżej siedemdziesiątki ludzi, tutaj ukłon dla prowadzących. Co z tego, że było strasznie zimno o tej trzeciej nad ranem, skoro wszyscy bawili się dobrze^^? Wracając do tematu poznawania ludzi – pozdrawiam całe radio AOI. Ah, i naprawdę, da się uzależnić od marihuany, rly

. Pozdrawiam też również Proroka, Adona, Szczecina, LadyBezimienną, Tygryskę 2000, Kurdupla (YEAH!!>:DDDDDD) Rycerzyków, masy fantastów i innych takich, którzy pamiętają Budynia
