czytałam temat z forum Natconu i tutejszy. na Natconie zarejestrowana nie jestem, więc jeśli się spodoba, to możesz skopiować posta ;)
zapisz tylko moją ksywkę >D
<powiedziała -pół żartem, pół serio...>
xD
soł soł... nie sądzę, żeby finanse były problemem -jeśli jedzie się na konwent, to i tak wydaje się kasę, tak na bilety, wstęp, jak i na stoiskach... a koszulka to zakup jednorazowy ;) przypinki już nie są takie widoczne... nawet jeśli (niektórzy mają ich mnóstwo xD), to nie jednoczą (psychika jednak rządzi się swoimi prawami... wątek dokończę później) poza tym, sklepik to temat do dyskusji -w miastach (tych większych na pewno) są miejsca, gdzie można prasowankę sprawić sobie za niewielką kwotę, a mając zwykłą drukarkę i odpowiedni papier (niestety nie wiem jeszcze w jakiej cenie T.T) to można nawet w domku zrobić^^ tych, którzy nie mają takiej możliwości, można zliczyć, z przedpłatami lub bez kupić/zrobić i wręczyć bluzeczkę w pociągu lub na konie^^ (załatwiam sobie taki papier, więc mogłabym się nawet podjąć zadania ;) co do samego znaku rozpoznawczego -proponowałabym, na w tym celu powstałym forum, ogłosić konkurs -prosty symbol dający się umieścić na (np.) białych i czerwonych bluzkach (barwy tak Polski jak i Japonii^^ a musi być wybór^^), a później przeprowadzić ankietę... w dodatku koszulka musiałaby być taka, co by nie było 'głupio' przejść w niej przez miasto samemu... ;) wtedy nie ograniczalibyśmy się do fanatyków^^
i skończmy ze sceptycyzmem, bo póki nie spróbujesz, póty nie będziesz wiedział... to chyba wada narodowa... =.=
właśnie przeczytałam o szalikach (jakoś ich nie kojarzę^^") jest to bardziej problematyczne... chyba, że nas oświecisz i powiesz jak prosto da się je zrobić ;) tymczasem idę przeglądnąć galerie na ACP, może znajdę, bo widowiskowe to by to było >D jest jednak druga strona medalu -kibice (mimo wszystko^^") często kojarzą się z bójkami, a o wywoływanie pejoratywnych skojarzeń wśród społeczeństwa polskiego raczej nam nie chodzi. Moglibyśmy być też brani za kibiców -co też naszym celem nie jest^^ nie chciałabym słyszeć 'z kim dziś grają nasi?' przechodząc obok entuzjasty piłki klubowej, a przechodząc obok huligana (ubrana na czarno, w chłodniejsze dni -glany, skóra...) mogłabym się załapać na prawy prosty... =.="""
sprawa jest warta zainteresowania, bo ludzie zdarzają się różni, nie wszyscy są za integracją... przed Balconem w Katowicach stałam na jednym przystanku z dwoma innymi konwentowiczami. Dopiero po wysiadce z tramwaju, kiedy zaczęliśmy się rozglądać, nieco zdezorientowani, zagadaliśmy jeden do drugiego i wspólnie udało się nam dotrzeć (pomijam fakt, że trudno nie było^^) -znak rozpoznawczy klasyfikuje konwentowicza jako chętnego do integracji, przypinki świadczą jedynie o tym, że 'na konwent zmierzam'.
jak po wypowiedzi widać -ja jestem jak najbardziej za ;)